Dojechali!Ania i Marco:-)
W zwiazku z tym mniej czasu spedzam w kontakcie ze swiatem przez internet w ogole,jak i przez to,ze internet trudniej zdobyc:-)
Przyjechali 6.09 od razu na Wyspe i zwiedzili ja "w skrocie". Wiec i karmienie kangurow i plaze i Nobbies i kangury w naturze. Milo spedzilismy razem czas z rodzinka,popijajac wszelkiego rodzaju trunki,probujac australijskich specjalow i nadrabiajac zaleglosci:-)
W poniedzialek rano,zegnajac sie z Wyspa,ktora byla moim domem przez ostatnie 2miesiace,ruszylismy przez Melbourne na Great Ocean Road. Duzo by opisywac,co widzielimsy po drodze,bo punktow do zatrzymania po drodze jest cala masa! Oczywiscie boooskie widoki (szczegolnie,ze wbrew prognozom pogoda nam dopisywala), dzika natura,ktora wynurzala sie na kazdym kroku, plus droga sama w sobie. Wszystko piekne i warte zobaczenia. Ale natura tu wygrala. Cudnie jest zobaczyc kolczatki i koale w naturze! Cu-do-wnie! Zdjec mamy cala mase!
Po dwoch dniach w trasie,polecielismy do Sydney,gdzie mamy w sumie 4dni.
Kolejny punkt naszej wycieczki,ktory robi wrazenie. Opera jest piekna o kazdej porze dnia i nocy, Harbour Bridge jest wieeeeelki,a samo Sydney po prostu mega ciekawe i klimatyczne.
Postaram sie powrzucac troche fot jutro,a poki co pozdrawiam z drugiego konca swiata!:-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz