piątek, 8 sierpnia 2014

Wycieczkowy weekend

W ostatni weekend, korzystajac z ladnej pogody udalo mi sie zobaczyc troche rdzennych mieszkancow Australii.
Oczywiscie juz wiecie,ze nie o Aborygenow a o koale i przede wszystkim kangury mi chodzi!:-)
Tym razem pisac wiele nie bede-mam nadzieje,ze uda mi sie zaladowac filmiki,bo sa,nieskromnie (w sumie to nie koja,a kangurza zasluga) powiem: boooskie!

Dzien pierwszy to wildlife park,gdzie byly i kangury i wallabies i koale i wombat i ptaszyska i emu i te dziwaczne wielkie ptaki z rogiem na czubku glowy i diably tasmanskie i pay dingo i najwieksze okropienstwa:weze i jaszczury. Na wejsciu kazdy dostawal torebke z jakims blonniko-podobnym pokarmem i hulaj dusza-mozna bylo karmic prawie wszystkie zwierzaki. Koale oczywiscie nie,bo te male cpunki tylko eukaliptus wciagaja i byly w swoich "zagrodach". Wombatow tez nie polecali karmic wprost z reki,bo podobno potrafia te reke odgryzc;-)
Tego dziwnego ptaszyska z rogiem na glowie ja nie polecam karmic,bo bylo straszne;-) choc bardzo chcialo amu. Kaczki dziobaly wallabies odatraszajac je i zajadajac calosc rzucona im pod pletwy. Z kolei kangury,ktore swobodnie przeskakiwaly sobie pomiedzy zagrodami to cwaniury i przyskakuja jak tylko uslysza szelest woreczka z jedzonkiem i wtedy robia te slodkie oczy kota ze shreka. Potrafia tez,,podobnie jak kot, sie przeistoczyc w potworki i wyrwac caly woreczek,dzieki swoim sprawnym raczkom (z wielkimi pazurami).
Diably tasmanskie-chyba niestety mam je tylko na aparacie,wiec zobaczycie we wrzesniu;-)

A psy dingo wszystkie bym zabrala do domu,bo wygladaja jak slodkie psiaczki.
Tylko elektryczny pastuch i 2-metrowy plot wokol ich wybiegu lekko mnie przed tym powstrzymaly;-)

Ania,Marco-chcecie tu byc!;-)

Drugi dzien to park koali. Pewnie roznice w zdjeciach mozna zauwazyc,ale ja jej specjalnie nie zaznacze:-)
Duzo zielonego,duzo koali wysoko na drzewach i brak widocznych plotow/siatek itepe itede:-)

Enjoy!

4 komentarze:

  1. nice! chcemy chcemy! daleko to?

    OdpowiedzUsuń
  2. z tego co widzę to jakieś 15 minut samochodem, a nazywa się tak:
    Cape Woolamai State Faunal Reserve

    OdpowiedzUsuń
  3. Nope, to jest jakies 5-10min i nazywa sie Phillip Island Wildlife Park

    OdpowiedzUsuń