piątek, 4 lipca 2014

Mialam plan...

Mialam plan pojsc do ogrodu botanicznego,ktory jest uznawany za jedna z wiekszych atrakcji w Melbourne i zdaje sie jest jedym z wiekszych,o ile nie najwiekszy w Australii.
Taaak. Tyle,ze ze szczytu wysokiego budynku,na ktory wjechalam wczesniej,zobaczylam,ze caaaalkiem blisko jest nad wode:-)) a jak wiadomo,zawsze wybiore wode!w ten sposob odbylam swoja pierwsza samodzielna podroz tramwajem i po niedlugim czasie juz stapalam po piaseczku,bedac niezwykle dumna ze swojej decyzji!:-)
Oczywiscie nie moglo pojsc idealnie gladko,bo wybralam.kurs na mniej popularna plaze,ale godzinny spacerek wzdluz brzegu sprawil,ze szybko znalazlam sie na st.kilda's beach i na molo,ktorego nie powstydzilby sie sam.Sopot;-)
Wracajac,bylam sama w tramwaju i mily pan motorniczy smial sie,czy to specjalna rezerwacja,ale juz kilka przystankow pozniej nie bylo tak smiesznie,kiedy pojawil sie maly tlum,a tramwaj zaczac byc tak tloczny,ze poczulam.sie prawie jak w domu;-)
Wrocilam juz po zmierzchu (ktory nastaje tu duuuzo za wczesnie jak na.moje mentalne lato-ok 17-18), co sprawilo,ze zaczeli sie o mnie martwic. Bo zapomnialam wspomniec,ze Melbourne po zmierzchu jest niebezpieczne i wychodza wilkolaki:-p
Tak,w kazdym razie tu troche fotek znad morza,moj towarzysz lunchowy i niebieska meduza,ktorej lepiej nie.dotykac;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz