Poniewaz o Melbourne wiecie juz sporo,a ja mialam czas zeby sobie uporzadkowac mysli,dzisiaj opowiem Wam troche o praktyce.
Praktyka po 4 roku powinna byc inna,niz ta,jaka wlasnie zaczelam. No i co z tego!
Klinika,w ktorej praktykuje to zle okreslenie,bo w rzeczywistosci sa to 2 kliniki w 2 roznych miejscach,z czego jedna jest dodatkowo podzielona na jeszcze dwie. Poza tym 4 domy opieki.
W poniedzialki i srody dzien zaczyna sie od pacjentow z kontrolowanym INR,czyli tych na lekach przeciwzakrzepowych. Pozniej program zwykle obejmuje dom opieki i "zwykle" wizyty.
Wujek jest GP (general practitioner), co w Polsce przeklada sie na lekarza rodzinnego. Jednak juz po pierwszym dniu wiedzialam,ze w zaden sposob nie da sie tego porownac do polskiej rzeczywistosci.
Tu mala dygresja-nasz polski system sluzby zdrowia zostal stworzony na wzor angielskiego,w ktorym tez istnieje GP,czyli lekarz rodzinny. Mial on funkcjonowac jako pewnego rodzaju filtr,ktory roznicuje,czy ktos wymaga leczenia specjalistucznego,czy ten gp poradzi sobie z leczeniem na poziomie ponizej specjalistycznego. W takim systemie gp wlasciwie jest najwazniejszym lekarzem,ktory zna sie praktycznie na wszystkim,zna swoich pacjentow,decyduje o dalszym leczeniu.
Musze przyznac,ze tu funkcjonuje to genialnie. Jak w Polsce-sami sobie odpowiedzcie:-)
Kolejna dygresja to uklon w strone informatykow/programistow;-) Cos,na co zwrocilam uwage w naszych szpitalach juz jakis czas temu. Owszem,kazdy z lekarzy ma komputer i musi w niego wklepac wszystkie wyniki lub one sporadycznie sa przesylane z laboratorium, ale poszczegolne komputery nie sa ze soba polaczone. No nie ma wiekszej glupoty!aaaa
To skutkuje tym,ze jeden lekarz opisuje pacjenta np z punktu widzenia endokrynologa i opis ten musi trafic na oddzial alergologiczny gdzie pacjent lezy. To oznacza,ze endokrynolog pisze swoja konsultacje na jednym kompie,drukuje ja,podpisuje, po czym pan na posylki,potocznie zwany tez noszowym musi zaniesc taka "konsultacje"na oddzial alergologiczny, gdzie lekarz musi ja przeczytac,po czym PRZEPISAC na swoim kompie,zeby wreczyc pelna dokumentacje przy wypisie pacjenta ze szpitala.
Ja tu widze GIGANTYCZNA strate czasu i pracy,a Wy?
Przyklad autentyk z.SPSK1-niech sie wstydzi!
Otoz,tutaj tego nie ma!
Pacjent byl wyslany tydzien temu na rtg klatki do innego miasta i przychodzi na kontrole. Trzy klikniecia i widzimy caly opis tego zdjecia. Widzimy tez caaala jego medyczna historie,w zwiazku z czym obraz jest pelny.
Czy to naprawde takie trudne?
Troche czuje sie zawstydzona faktem,ze tak sie jaram jak ten system hula tutaj,bo to tylko dowodzi,jaka ciemnota jest w miejscach,w jakich praktykowalam wczesniej. Wioooocha;-)
Tyle dygresji,ze stracilam watek;-)
Ale ale,wracajac- pacjenci,ktorzy przychodza nie sa uprofilowani-to ludzie w kazdym wieku z kazdym rodzajem problemu- od kardiologicznych przez internistyczne az do ginekologii i chirurgii maloinwazyjnej,a co!
Poza tym-oczywiscie recepty:-)
W zwiazku z tym ucze sie tyle,ile jeszcze na zadnej praktyce sie nie nauczylam,a minal dopiero tydzien!aaa
Wiec ciesze sie,ze hoho;-)
Poza tym, Wujek mocno wszedl w role nauczyciela i przepytuje mnie ze wszystkiego-glownie z farmakologii,wiec mam tez nauki,do nadrobienia w domu,bo oczywiscie nie wiem wszystkiego;-)
Ah, domy opieki opisze nastepnym razem,bo im sie nalezy osobna notka!:-)
Jeszcze pare slow o pacjentach. W tym tygodniu byl przekroj wiekowy 7-103 lat, jednak zdecydowana wiekszosc po 50 roku zycia.
Wszyscy oni byli niesamowicie dobrze zorientowani co do profilaktyki chorob i badan,ktore powinni wykonywac. Nie byli tez w zaden mi widoczny sposob skrepowani,mowiac o swoch problemach,choc niektore byly mocno intymne. Widac,ze ufaja swojemu lekarzowi i naprawde przyszli po pomoc. Czesto tez,zwracajac sie do mnie, wychwalali Wujka i jako lekarza,diagnoste i jako czlowieka.
Podaumowujac: nie chce byc lekarzem rodzinnym w Polsce, ale zdecydowanie moglabym nim byc w Australii.
Kolejny wniosek jest taki,ze jeszcze dluga droga przede mna i wiele musze sie nauczyc,ale obiecuje,ze kiedys bede bardzo dobra!:-)
Na dzisiaj jedna fotka z wycieczki na plaze,zeby Wam nie bylo smutno. A na zadanie domowe,prosze pomyslec o badaniach profilaktycznch,ktore sie robi po przekroczeniu pewnego wieku!
Fajowy wpis :-) Czekamy na następne!
OdpowiedzUsuńczekamy czekamy i na profilaktykę uderzamy.
OdpowiedzUsuńTymczasem Eniu właśnie zmierzam na pierwszy lot mamy do Warszawy, zrobimy wiochę na pokładzie!